Dobre momenty...
"Czasami musisz wypowiedzieć wojnę samemu sobie, aby się naprawić."
Dobry wieczór.
Nie było mnie tutaj dosyć długo. Nic nie pisałam i nie dodawałam, może to dlatego że brakuje mi tego czasu. Może też dlatego, że młoda znowu przestawia się z naszym systemem do którego się przywykło. Może to też przez pracę, po której nie ma się siły na nic.
Tak wiem. Jak zwykle narzekam, a w sumie to nie ma za bardzo na co. Za mało doceniam w tym swoim życiu, a przecież to moje życie nie jest takie złe.
Chociaż przydałby się jakiś wyjazd na dłużej żeby tak zregenerować te swoje baterie i odpocząć od natłoku myśli. Było by miło.
Nowa praca? Nie jest taka zła. Jakoś przetrwałam w niej już miesiąc (śmiech) i dalej jeszcze pracuje.
A życie? To jedno wielkie niewiadome. Bo przecież nigdy nie możemy być pewni czego się spodziewać. Ostatnio zaniedbałam wszystko. I to totalnie. Miałam inne wizje i nic z tego nie wyszło, ale spokojnie biorę się ostro do pracy i za mobilizacje siebie aby jakoś to wszystko co robię miało sens.
Chociaż jest tak, że utknęłam w miejscu i nie wiem za bardzo jak ruszyć. Czasami mam takie dni, że kompletnie mi się nie chce, a potem za dużo myślę i tworzę swój genialny plan. Czyli tak zwane "jutro będzie lepiej". To jutro oznacza, że się postaram i zrobię to tak jak było w moich planach. Co się nie udaje? Moja mobilizacja, której brak w sumie.
Ale to też chcę zmienić. Chcę bardziej się starać. Bardziej popracować nad samą sobą. Tak żeby znowu być zadowoloną.
Bo czasami wszystko jest możliwe, tylko wystarczy chcieć dalej walczyć o swoje marzenia.
Miłej nocy x
Komentarze
Prześlij komentarz